Napisane przez
dnia 13 sierpnia 2014 ·
0 komentarzy ·
4764 czytań ·
Niedawno, bo 4 sierpnia skończył się obóz sportowo-szkoleniowy PZK w Poroninie.
W tym roku miałam okazję w nim uczestniczyć i przekonać się, jak wygląda on od "wewnątrz". Poznałam w końcu rówieśników, którzy interesowali się krótkofalarstwem tak samo jak ja!
Obóz rozpoczynał się 21 lipca, kiedy to zostaliśmy powitani przez kadrę i oprowadzeni po ośrodku "Bukowy Gaj". Przez pierwsze dwa dni załatwialiśmy sprawy formalne i podpisywaliśmy regulaminy, dzieliliśmy się też na grupy na zajęciach:
radioorientacja (tzw. "łowy na lisa"), przygotowanie do egzaminu i praca na radiostacji, czy zajęcia z orientacji w terenie.
Dwa tygodnie wydawały się wtedy mnóstwem czasu!
Przy pierwszej okazji, w środę, udaliśmy do centrum Poronina na ostatni dzień 40. Poronińskiego Lata. Zostaliśmy podzieleni na małe, 5-cio osobowe grupy i zaczęliśmy zwiedzać okolice. Gdy już zbieraliśmy się z festynu zaskoczyła nas burza, ale szybko wróciliśmy do ośrodka pełni pamiątek, cukierków odpustowych
i wspaniałego humoru.
Codzienny plan zaczynał się pobudką o 7.30, a przynajmniej w teorii, kiedy to 8 dziewczyn ma pokój z 1 łazienką... Na pewno nie da się zapomnieć porannej zaprawy o 7.45. Organizatorzy naprawdę dbali o naszą kondycję! Dalej było śniadanie, kontrola czystości i o 10.30 wychodziliśmy na zajęcia zgodnie z programem.
Naszą grupą kierował Wiesław SP2NAS. W pierwszym tygodniu powtarzaliśmy wraz z zdającymi pytania do egzaminu. Ci z nas, którzy już posiadali własne znaki, mogli pomóc reszcie i przy okazji przypomnieć sobie własne doświadczenia. Miłym zaskoczeniem były dla mnie 2 fantastyczne dziewczyny oraz jeden chłopak - nasłuchowcy, Oliwia SP6-01-410, Ania SP6-01-411, Kacper SP6-01-412, którzy przygotowywali się do testu na kat. C. Oprócz tego był też Niko SO3ALG, który zdawał na kat. A.
Podczas lekcji często dyskutowaliśmy o różnych kierunkach naszego hobby. Rozmawialiśmy ogólnie, jak i szczegółowo. Przewinęły się tematy takie jak: poziom umiejętności operatorskich, zagadnienia techniczne, budowa własnego transceivera, radiopelengacja, SOTA (Summits On The Air), emisje cyfrowe, krótkofalowcy w Polsce i na świecie, regiony IARU, kluby PZK, LOK i ZHP, kategorie licencji w innych państwach, CW i jego nauka, kod Q, różne drogi wymiany kart QSL, YOTA (Youngsters On The Air). Nie zabrakło oczywiście mowy o łączności ARISS oraz przygotowaniach do tego kontaktu, gdzie mogłam powiedzieć, jak wyglądało to u nas, w klubie SP3POW.
Poza dyskusjami chętni pracowali na radiostacji. Zazwyczaj robiliśmy łączności na fonii, rzadziej na emisjach cyfrowych (BPSK 31 i 63). Używaliśmy radia FT-1000MP oraz anteny Zeppelin. Uczyliśmy nowszych albo zupełnie nowych kolegów prowadzenia QSO, literowania, a także podstaw krótkofalarstwa. Mogliśmy się więc sprawdzić w rolach nauczycieli - miło było widzieć garnące się do radia młode twarze, a jeszcze
bardziej słyszeć pochlebne komentarze ze strony kadry i eteru. Szkoda, że nie zawsze warunki nam sprzyjały - mimo to z pewnością nasza grupa radiowa nie potrafiła się nudzić i staliśmy się wszyscy jedną "rodziną", jak to u krótkofalowców z reguły bywa.
Zupełną nowością był dla mnie UKF. W wolnych chwilach z koleżanką Weroniką SO9BAB chętnie prowadziłyśmy QSO's na 2 m. Nasz Icom V82 był słyszany wielokrotnie na przemienniku SR9P (Koskowa Góra) i SR9X (Gubałówka). Udało się nawet dowołać do Sławka SQ3OOK, który był wtedy w Zakopanem.
Nadeszła w końcu sobota, poprzedzona wycieczką na Gubałówkę i Krupówki, a później ulewą. Zaraz po śniadaniu zdający pojechali na zlot w Gliczarowie Górnym, gdzie zdawali egzamin, my zaś doszliśmy do nich pieszo przed 13.00. Przeprawialiśmy się przez bagnisty las, pola, następnie wieś, aż wreszcie uradowani ujrzeliśmy centrum zlotu. Natychmiast dostaliśmy identyfikatory i poczęstunek, by przy ciepłej herbacie dowiedzieć się, że wszyscy zdali! Nietypowe było też miejsce całego zlotu, które odbywało się tuż obok murów kościoła. Miejsce to udostępnił ks. Szczepan SP9VRJ, który niestety nie mógł być w tym roku obecny z powodów zdrowotnych. Po 14.00 zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie i w liczbie 46 osób pojechaliśmy z powrotem do Poronina.
Podczas 2 tygodnia, kiedy egzamin i nerwy przed nim były wreszcie tylko wspomnieniem, zajęliśmy się łącznościami. Niektórzy postanowili, że po obozie poszukają najbliższego klubu, by dalej rozwijać pasję. Bardzo miło wspominam jednego z naszych sąsiadów, Radka, który dniami i nocami potrafił wywoływać i czekać, aż ktoś się zgłosi. "Na przemienniku SP0PZK, SP0PZK..."
We wtorek zdobywaliśmy Morskie Oko. W ciągu całej trasy, mijając Wodogrzmoty Mickiewicza,
zrobiliśmy parę przerw, by poszukać skrytek geocaching, a potem wpisać się do dziennika odwiedzin. Po ok. 2 godzinach mogliśmy cieszyć się pięknym widokiem Morskiego Oka. Ale to nie koniec! Czekał nas jeszcze bieg wzdłuż jeziora na Czarny Staw. Zmęczeni, ale zadowoleni dobiegliśmy do celu i po odpoczynku udaliśmy się w drogę powrotną, którą urozmaiciliśmy śpiewem.
Poza wycieczkami krajoznawczymi dwa razy pojechaliśmy do Białki Tatrzańskiej na Wodny Park Rozrywki,
mieliśmy również w planach ognisko, które nie odbyło się ze względu na pogodę. Na szczęście po kolacji oglądaliśmy filmy. Jeśli nie padało zazwyczaj wychodziliśmy pograć w badmintona czy siatkówkę. Popularnością cieszyły się łowy na lisa organizowane w pobliskim lesie, strzelanie z wiatrówki, a nawet rzut granatem!
W przedostatni dzień, sobotę, weszliśmy na Dolinę Kościeliską. Nareszcie świeciło słońce, więc drogę pokonaliśmy szybko i przyjemnie. Wracając, odbyły się zawody w radioorientacji. Rozdzieleni na 5 grup dostaliśmy mapę, kompas, antenę kierunkową i parę instrukcji. Przy pierwszym oraz drugim punkcie szło bardzo łatwo, następnie nasza grupa pogubiła się i wróciła do punktu kontrolnego cała przemoczona. Nie my jedni. Chociaż przyszliśmy do miejsca ostatni, naprawdę cieszyliśmy się z przygody, a przede wszystkim z końca zawodów.
Ostatni wieczór minął strasznie szybko. Nim się obejrzeliśmy była już niedziela i czas było się żegnać. Poznałam wspaniałych, bliskich mi ludzi, przeżyliśmy razem niezwykłe 2 tygodnie. Dowiedziałam się też sporo nowych rzeczy, utrwaliłam stare...
Mimo wszystko ciężko było się rozstać z obozem.
Cookie Control - Strona Ostrowskiego Klubu Krótkofalowców wykorzystuje cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.
[Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies].
Kliknij przycisk Akceptuj Cookies, aby zaakceptować Cookies.